Cóż robić. Trzeba było załatwić Kurczakowi gitarę z prawdziwego zdarzenia. I to zanim ktoś oberwie miotłą.
Stare etui na tablicę z grubego filcu, szczebelek z dziecinnego łóżeczka, mocne nici, kilka śrubek, trochę włóczki. Godzina zabawy... i... Tadam
Gitara jak się patrzy. A ile radości. Z każdej strony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz