czwartek, 27 października 2016

Z dynią w tle

Zaprosiliśmy wróżki do domu. Ale jakieś nieśmiałe są. Nawet okna otworzyć nie chcą.


Inne stworzonka za to bardziej towarzyskie. Ciągle się plączą pod nogami...


Albo - jak w przypadku tej liszki - między liśćmi parapetowych prymulek.


czwartek, 20 października 2016

Coś pięknego

Czasem chodzimy do biblioteki. Posiedzieć, pooglądać. Po prostu pobyć. Jeszcze nigdy nie udało nam się wyjść bez książek. Wydawało się, że dział dziecięcy mamy przeczytany wzdłuż i wszerz. A jednak znowu coś znalazłyśmy z Biedronką.

Książka cieniutka, mało tekstu, taka na jeden wieczór. Ale ilustracje.... Mogę przeglądać w nieskończoność. Ta ekspresja, mnogość szczegółów, kolory...


Jest miejsce i na spękane ściany i na bałagan. Taka bynajmniej nie-zwykła codzienność.
Obrazy mogą wywołują pewien niepokój. Samotność, zagubienie, strach... Dlatego książka jest polecana dla dzieci 4+.


Opowiada odwadze i konfrontacji. Pokazuje, jak wielkie oczy (a czasem i nos) ma strach. 


Oczywiście cała historia kończy się pozytywnie, a największą bohaterką okazuje się mała dziewczynka.
Bardzo polecamy i czekamy na polskie wydanie.



"Black Dog" Levi Pinfold
wyd. Templar Publishing

piątek, 14 października 2016

Na złoto

Wczoraj wyszło jakoś tak pochmurnie, mimo kolorowych pomponów i kwiatuszków.
Dlatego dziś trzeba wrócić do innego oblicza jesieni.

Do łagodnego światła prześwitującego smugami przez złocisto-zielone liście dębu. Bez brzęczących owadów i świergotu ptaków. Tylko cisza i tańczący w powietrzu kurz.

Do czerwieniejących klonów, które nawet w chłodne, deszczowe poranki wyglądają ogniście i zawsze podnoszą poziom endorfin.

Do łanów brązowiejących paproci, do kropelek wody na pajęczynach, do malutkich, fioletowych astrów. Do tych trochę większych, purpurowych, pachnących obłędnie.

Do jasnozielonych kulek kasztanów jadalnych, z daleka wyglądających wyjątkowo puchato.

Do błyszczących, brązowych główek kasztanków, wychylających sie nieśmiało z pękniętych skorupek.

Chyba się zakochałam... W jesieni.


czwartek, 13 października 2016

Czapkowo

Jakoś za oknem tak deszczowo, chłodno... Jesień nas dopadła.
Skradała się po cichu już od sierpnia. Ale kto by tam zwracał uwagę na opadające liście, brązowiejące drzewa, czy mgliste poranki, gdy kręcił nas wyż.

Jednak w końcu przyszedł czas wietrzenia szaf w poszukiwaniu czapek. I wiecie co? Kto by pomyślał, że tyle się ich zrobiło.





A na horyzoncie tworzy się kolejna. Równie chmurna jak pogoda za oknem.





niedziela, 9 października 2016

Zwyczajny obiad

Oto jak się kończy gotowanie z dziećmi:


Dla niewtajemniczonych - gwiazdkowe i kocie kotlety mielone. Biedronka zaangażowała się osobiście i nie chciała nikogo dopuścić do stołu.
Były jeszcze serduszka i nietoperz.

Smacznego

P.S.
W piekarniku dochodzą już bochny pszennego chleba z porem, na żytnim zakwasie. A na kratce studzi się już tylko połowa ciasta z bakaliami. Taki dziś kuchenny post wyszedł.

środa, 5 października 2016

Arachnofobia

Nawet jeśli jej nie masz, szanowny Czytelniku, możesz łatwo jej się nabawić. Wystarczy, że spojrzysz takiemu osobnikowi prosto w oczy. Na przykład takie:



Tak duże, że przydałaby się korekcja czerwonych oczu. Choć może w tym przypadku powinno się mówić o korekcji oczu białych.

Albo gdy w środku nocy koło twej gołej stopy smyrnie taki "miły" pajęczak:




A potem człowiek wraca do łóżka i ma wrażenie, że coś mu łazi po nogach pod kołdrą...

niedziela, 2 października 2016

Kasztanowo

Wczoraj pobiegliśmy do parku. Nie zniechęciła nas nawet pochmurna, wietrzna pogoda. Po dwóch godzinach byliśmy z powrotem. Trochę zmęczeni.
Wysypaliśmy skarby na stół. Kurczak siedziała grzecznie i nie przeszkadzała, a starszaki tworzyły.
Takie cudo-stwory:

Kot, koń, pies i lis.
Kasztaniak i ośmiornica.
Kosmita w marsjańskim pojeździe.
Koza w szaliku.
Kasztanowe bobasy.


Ostatnie kasztanowe dzidziusie powstały na podstawie tutorialu diy-miniature-baby ze świetnej stronki http://krokotak.com/. Zajrzyjcie tam koniecznie. Prawdziwy wór pomysłów.