sobota, 28 stycznia 2017

Majowo

Gdy za oknem pogoda taka jak dziś (czyli szaro, wieje, pada, zimno), fajnie przenieść się w jakieś cieplejsze okoliczności przyrody.
Na przykład takie:


Mamy rzut beretem od nas fajny park. Autem parę minut drogi, pieszo - wyprawa na cały dzień, ale da się. Niestety powrotna droga jest pod wieczną górę, co wiąże się z ciągnięciem/pchaniem ledwo żywych dzieci. Ale dla takich widoków - warto.

W parku jest mały stawik, okupowany latem przez przez gęsi, kurki wodne i kaczki krzyżówki.


W starym dworze mieści się biblioteka,


a tuż za nią kameralny ogród kipiący zielenią, odgrodzony starym, ceglanym murem od gwaru. Lubię bardzo to miejsce, choć rzadko tam jestem i zawsze mi głupio, kiedy w tej oazie spokoju dzieciaki zaczynają szaleć i hałasować. Dlatego nasze wizyty są zawsze krótkie, acz intensywne :)


niedziela, 22 stycznia 2017

Zadanie domowe

Uwielbiam tutejszą szkołę. Zadanie nigdy nie są nudne. Potrafią zainteresować.
Biedronka miała zrobić pudełko ilustrujące ulubioną bajkę. Padło na 3 świnki. Było troche wycinania, malowania, klejenia, rysowania a nawet szycia. Co prawda paluszki 5-cio latki jeszcze średnio radziły sobie z igłą. Czasem trzeba było wpomóc kropką przy rysowaniu trójkąta czy kreski, pomóc z klejem na gorąco. Ale zaangażowanie było na 100%.




No i książka. Codziennie jedna strona.
Jak dla mnie efekt naprawdę imponujący.




piątek, 20 stycznia 2017

Jakaś taka...

...ta zima mało udana. Śniegu poskąpiło, tzn. owszem, poprószyło jednej nocy listopadowej  i na początku stycznia, ale topniało jeszcze zanim wychodziliśmy do szkoły. Ale bałwana ulepić się nie dało, więc się nie liczy. Jedyne co możemy zaliczyć to przemoczone buty błotnistą breją u Biedronki.

A przecież bywało i tak:


Albo tak:


Za to dzisiaj słońce świeci, ptaki śpiewają, na parapecie żonkile... Wiosna. I chyba nawet Starszaki nie będą dziś marudzić o śnieg.

wtorek, 17 stycznia 2017

Oj

Coś ostatnio dni umykają w zastraszającym tempie. Wiecznie w niedoczasie. Wieczne niedospanie.
Udało mi się zakończyć jeden projekt. Przeleżał tylko parę dni. Jestem z siebie dumna ;)

Tadam. Zasłonki do pokoju Starszaków.


Tak, są pogniecione - nie mogłam się doczekać efektu końcowego i musiałam powiesić. Tak, nie są idealne, ale i tak bardzo mi się podobają. I Starszakom też.

Taki fajny materiał znalazłam w Ikei. Bardzo gruba bawełna, maszyna ledwo dała radę.

Trzymajcie się zimowo.

środa, 11 stycznia 2017

Wycieczka

Okoliczności przyrody były bardziej niż sprzyjające. Lekki mróz ścinający błoto, trochę wiaterku (przynajmniej tak się wydawało z perspektywy siedzenia w mieście), błękitne niebo, słońce jak w sierpniu, wolne i wszyscy prawie zdrowi (co się nieczęsto zdarza).

Zupełnie zapchany parking próbował pokrzyżować nam plan wyjścia na szlak w Peak District, ale się nie daliśmy ;)
Z zacienienionej i lodowatej (dosłownie i w przenośni) zatoczki trafiliśmy na zalaną słońcem ścieżkę.


Zaczęłam się zastanawiać, czy nie za ciepło sie ubraliśmy. Było tak miło i przytulnie. Choć mróz czaił się tuż obok.


Po wejściu na wrzosowiska pochwycił nas wiatr, choć jeszcze rozgrzani wdrapywaniem się pod górę nie zwracaliśmy na niego uwagi.


Błoto jak widać nie wszędzie zamarzłoa. A Starszaki miały sporo radochy w poszukiwaniu przejrzystych tafli lodu.


Niestety wkrótce chłód dał o sobie znać i trzeba było wracać. MzK wysforował na przód w towarzystwie szlochającej Najmłodszej, a ja ratowałam przemarzniete łapki chlipiącej Biedronki i Potomka. Odprowadzały nas kumkania pardwy górskiej. Fajnie było.


sobota, 7 stycznia 2017

Koloseum

Potomek dostał zadanie na przerwę świąteczną. Zrobić jakąś robótkę ręczną nawiązującą do starożytnego Rzymu, o którym będą rozmawiać na kolejnych lekcjach.

Poszliśmy po najniższej linii oporu. Trochę grubszego papieru, bibuły i kleju, pół godziny zabawy i jest:


Mówiąc szczerze, nie mam pojęcia, jak taki koszmarek mógł się spodobać ;)

środa, 4 stycznia 2017

O czym wreszcie napiszę

Kiedyś. Ale jeszcze nie dziś. Trudno o wenę gdy Potomek biega z mieczem i wydaje bojowe okrzyki, a Kurczak płacze am-am, choć już dawno po kolacji.

Na razie zostawiam Was z tym zdjęciem.


Nasza pierwsza wycieczka w tym roku. Niech 2017 będzie tak udany, jak pogoda na tym zdjęciu :)