wtorek, 17 stycznia 2017

Oj

Coś ostatnio dni umykają w zastraszającym tempie. Wiecznie w niedoczasie. Wieczne niedospanie.
Udało mi się zakończyć jeden projekt. Przeleżał tylko parę dni. Jestem z siebie dumna ;)

Tadam. Zasłonki do pokoju Starszaków.


Tak, są pogniecione - nie mogłam się doczekać efektu końcowego i musiałam powiesić. Tak, nie są idealne, ale i tak bardzo mi się podobają. I Starszakom też.

Taki fajny materiał znalazłam w Ikei. Bardzo gruba bawełna, maszyna ledwo dała radę.

Trzymajcie się zimowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz