Coś ostatnio dni umykają w zastraszającym tempie. Wiecznie w niedoczasie. Wieczne niedospanie.
Udało mi się zakończyć jeden projekt. Przeleżał tylko parę dni. Jestem z siebie dumna ;)
Tadam. Zasłonki do pokoju Starszaków.
Tak, są pogniecione - nie mogłam się doczekać efektu końcowego i musiałam powiesić. Tak, nie są idealne, ale i tak bardzo mi się podobają. I Starszakom też.
Taki fajny materiał znalazłam w Ikei. Bardzo gruba bawełna, maszyna ledwo dała radę.
Trzymajcie się zimowo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz