Przetoczyła się przez nas wichura. Wiecie : lające śmietniki, dachówki i drzewa. U nas tylko położyło niski płotek, więc nie było tak źle. Za to napsuło trochę pogody. Zrobiło się zimno, deszczowo. Udało się wybrać na jeszcze tylko jedną wycieczkę. Było ledwie 5 stopni na plusie, ale spójrzcie na to słońce
Było wilgotno, na świerkach dzwoniły krople, błoto po kostki, wokół wodospady małe i większe, kałuże, strumyki i ten las. Ciemny, pachnący. Sprawiał wrażenie prastarego. Piękny.
Idylę psuł tylko szum pobliskiej szosy, nawet rzeka nie była w stanie go zagłuszyć.
Za to widoki rekompensowały hałas.
Nawet ścieżka przez wycinkę dostarczyła niezapomnianych wrażeń.
A ubrania na zmianę dla Starszaków miały swoje 5 minut. ;)
poniedziałek, 27 lutego 2017
niedziela, 26 lutego 2017
Zaległości
Nazbierało się.
Po śnieżnym dniu przyszła odwilż i ze wzgórz zniknęła biel. A w następny weekend już nikt nie pamiętał, że jeszcze niedawno było zimno i biało.
Pojechaliśmy w plener trochę pogrzać się w słoneczku, a trochę porobić zdjęcia Betsy.
Potomek został zuchem miesiąca i w nagrodę mógł przez miesiąc cieszyć sie towarzystwem bobrzycy, trzeba to było wykorzystać. Góra w tle to Mam Tor, choć ledwie 517m, to potrafi takie rzeczy powyprawiać z drogą.
Drogę dla pojazdów ostatecznie zamnknięto w 1979r, gdy zbocze zjechało 2,5 m..
Nie siedzieliśmy na górze zbyt długo. Mimo słońca, wiatr nie był zbyt przyjemny. Schodziliśmy już bardziej terenowym szlakiem.
Zieleń już zachwyca, czuć wiosnę. Ostrzymy sobie zęby na zdobycie szczytu, jednak podejściówka jest jeszcze zbyt trudna dla maluchów.
Zaczynają sie ferie, jeszcze na pewno gdzieś wyskoczymy...
...Jeśli tylko pogoda pozwoli...
Po śnieżnym dniu przyszła odwilż i ze wzgórz zniknęła biel. A w następny weekend już nikt nie pamiętał, że jeszcze niedawno było zimno i biało.
Pojechaliśmy w plener trochę pogrzać się w słoneczku, a trochę porobić zdjęcia Betsy.
Potomek został zuchem miesiąca i w nagrodę mógł przez miesiąc cieszyć sie towarzystwem bobrzycy, trzeba to było wykorzystać. Góra w tle to Mam Tor, choć ledwie 517m, to potrafi takie rzeczy powyprawiać z drogą.
Drogę dla pojazdów ostatecznie zamnknięto w 1979r, gdy zbocze zjechało 2,5 m..
Nie siedzieliśmy na górze zbyt długo. Mimo słońca, wiatr nie był zbyt przyjemny. Schodziliśmy już bardziej terenowym szlakiem.
Zieleń już zachwyca, czuć wiosnę. Ostrzymy sobie zęby na zdobycie szczytu, jednak podejściówka jest jeszcze zbyt trudna dla maluchów.
Zaczynają sie ferie, jeszcze na pewno gdzieś wyskoczymy...
...Jeśli tylko pogoda pozwoli...
niedziela, 19 lutego 2017
Bielej
Śnieg w lesie narobił nam smaku. Chcieliśmy więcej. Na przykład tyle
Wybraliśmy się do pobliskiego Peak District,parku narodowego, na wrzosowiska. W pewnym momencie droga zaczęła wyglądać nieciekawie, a kawałek dalej szosa została zamknięta z powodu opadów śniegu. Kto by sie spodziewał :)
Znaleźliśmy sobie miły zakątek przy stumieniu, osłonięty od wiatru. Ludzi dosłownie wywiało. Biel była tylko nasza. Starczyło i na bałwana i na śnieżkową bitwę, nawet udało się odkryć uroki zjazdów na reklamówce. Niestety wprost proporcjonalnie do zaparowanego aparatu rosło nasze przemarznięcie - nawet czekolada i ciepła herbata nie pomagały i trzeba sie było spakować do domu.
Wybraliśmy się do pobliskiego Peak District,parku narodowego, na wrzosowiska. W pewnym momencie droga zaczęła wyglądać nieciekawie, a kawałek dalej szosa została zamknięta z powodu opadów śniegu. Kto by sie spodziewał :)
Znaleźliśmy sobie miły zakątek przy stumieniu, osłonięty od wiatru. Ludzi dosłownie wywiało. Biel była tylko nasza. Starczyło i na bałwana i na śnieżkową bitwę, nawet udało się odkryć uroki zjazdów na reklamówce. Niestety wprost proporcjonalnie do zaparowanego aparatu rosło nasze przemarznięcie - nawet czekolada i ciepła herbata nie pomagały i trzeba sie było spakować do domu.
wtorek, 14 lutego 2017
Trochę zmęczony życiem
Jednorożec. Zrobiony w jeden wieczór z takiej sobie akrylowej włóczki dołączonej do gazety "Simply Crochet". Wzór również z gazety. Konik został szybko porwany i wyprzytulany, trochę przeciorany też. A potem przyszła Biedronka i też sobie takiego zamówiła. Ale jej już po 5-ciu minutach latał nad boiskiem, tarzał się po asfalcie, aż wreszcie wylądował w kałuży. I tak się zestresował, że nie chciał pozować :)
poniedziałek, 13 lutego 2017
Biało
O, hura. Blogger nie chciał mnie wpuścić. Na szczęście mu się odwidziało.
Już od piątku mówiono, że sypnie. Dzieci czekały, ja czekałam (choć autochtoni nie mogli tego zrozumieć). Owszem, próbowało prószyć, tak, rano było kilka płatków na ogródku (zwanym dla niepoznaki żwirownią), wzgórza na horyzoncie pobieliło. ...Ale to ciągle nie to. A w sobote padał deszcz, choć było zimno niesamowicie.
Ubraliśmy się jak misie i wyruszyliśmy na poszukiwania. Zaraz za główną drogą zmieniliśmy strefę klimatyczną. Zrobiło sie biało.
Mieliśmy jechac dalej, ale stan dróg i stan aut na poboczu trochę nas przeraził. Zrezygnowaliśmy z gór i wylądowealiśmy bliżej, w lesie. I chociaż było mokro (śnieg był idealnie lepiący), z drzew się lało, to sypał naprawdziwszy śnieg.
Starczyło go na całego bałwana i na mnóstwo zabawy.
Już od piątku mówiono, że sypnie. Dzieci czekały, ja czekałam (choć autochtoni nie mogli tego zrozumieć). Owszem, próbowało prószyć, tak, rano było kilka płatków na ogródku (zwanym dla niepoznaki żwirownią), wzgórza na horyzoncie pobieliło. ...Ale to ciągle nie to. A w sobote padał deszcz, choć było zimno niesamowicie.
Ubraliśmy się jak misie i wyruszyliśmy na poszukiwania. Zaraz za główną drogą zmieniliśmy strefę klimatyczną. Zrobiło sie biało.
Mieliśmy jechac dalej, ale stan dróg i stan aut na poboczu trochę nas przeraził. Zrezygnowaliśmy z gór i wylądowealiśmy bliżej, w lesie. I chociaż było mokro (śnieg był idealnie lepiący), z drzew się lało, to sypał naprawdziwszy śnieg.
Starczyło go na całego bałwana i na mnóstwo zabawy.
poniedziałek, 6 lutego 2017
Dziura w chmurach
Zdarzyła się nieponura sobota. Przez pare godzin słońce świeciło nawet całkiem mocno (wieczorem już padało, ale to tak na marginesie). Dzieciaki wygoniły nas do parku.
Przy jednej z alejek stoi kilka drzew, często można tam spotkać wiewiórki szare. Tak było i tym razem.
Niestety ruda kita odeszła w zapomnienie.
Przy jednej z alejek stoi kilka drzew, często można tam spotkać wiewiórki szare. Tak było i tym razem.
Niestety ruda kita odeszła w zapomnienie.
niedziela, 5 lutego 2017
Słodziak
"Jestem taki mały słodziak. Umiem tak dużo zrobić, a jestem taki mały. To nie fair!"
Powiedział Potomek stojąc przed lustrem.
"Kurczak nie jest taka wielka, żeby były jej urodziny" - wypowiedziała się w ten sam dzień Biedronka.
W piątek nasza mała Kurczaczka zdmuchiwała dwie świeczki. Rzeczywiście, wielka nie jest. Ale jest fajna.
Powiedział Potomek stojąc przed lustrem.
"Kurczak nie jest taka wielka, żeby były jej urodziny" - wypowiedziała się w ten sam dzień Biedronka.
W piątek nasza mała Kurczaczka zdmuchiwała dwie świeczki. Rzeczywiście, wielka nie jest. Ale jest fajna.
Tortu nie było. Tradycji stało się za dość i na specjalne życzenie pojawiły się babeczki z kremem. (oj, było trochę zabawy z dekorowaniem). Najmłodsza brała czynny udział w kręceniu ciasta mikserem, przynajmniej dopóki mie cierpliwości starczyło.
Potomek do konsumpcji podszedł niezwykle kreatywnie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
