poniedziałek, 26 czerwca 2017

Gość

Wbrew szwankującej klawiaturze. Na przekór awarii aparatu. Jest. Nowy post. (jeśli ktoś  byłby zainteresowany)
Tekstu mało, bo pisze się tragicznie, kasując co chwilę dodatkowe znaczki.

Parę dni temu mieliśmy odwiedziny.
Czy to nietoperz? Pomyślał MzK. Rano zobaczyłam ją na firance. Byłam oczarowana.

Po chwili szukania udało się nawet znaleźć imię. Nastrosz_topolowiec



czwartek, 22 czerwca 2017

Sto lat

Tak, tak, osiem lat stuknęło. Nie powiem "kiedy to zleciało", bo bywało, że czas dłużył się straszliwie...
Ale teraz - Kornik jak się patrzy.

Wszystkiego dobrego Synku!


sobota, 17 czerwca 2017

Pamiątki

Ostatnim razem pisałam o skarbach znalezionych na plaży.
Jakiś czas temu, jeszcze przed erą Maluchów wybraliśmy się na wycieczkę rowerową.
Na miesiąc. Dookoła Islandii. Wiecie śpiwory, namiot, palnik na benzynę itp. (potem na tych rowerach wróciliśmy z Anglii do Polski, ale to już była inna wycieczka)
Jednego wieczoru rozłożyliśmy się w pięknym miejscu, nad fjordem tuż za drugim co do wielkości miastem Islandii - Akureyri.



 Właśnie tam znów ujawniło się moje zbieractwo. Nawet MzK zaraziłam. Tak wyglądały nasze łupy.

Piękne szczotki krystaliczne i pojedyńcze kryształy.

Niestety mogliśmy sobie wybrać tylko po małym kamyczku. W sakwach nie było za wiele miejsca, rowery i tak już ważyły po 50 kilo (przeszło!), a do przepedałowania ciągle zostawało kilka tysięcy kilometrów.

Ale jeszcze kiedyś tam wrócimy.

piątek, 16 czerwca 2017

Skarby

Swego czasu zbierałam minerały. Nie takie zwykłe kamyki, ale (najczęściej kupowane - niestety) kryształy, kamienie półszlachetne, ciekawe skały. W czasie licznych przeprowadzek kolekcja przepadła. Ostało się troche kamiennego złomu, kilka muszli... Ale żyłka do poszukiwań została, a dzieci nie protestują, gdy w czasie naszych posiedzeń na plaży rzucam hasło "idziemy szukać
skarbów". Zaraz znajduje się wiaderko i ruszamy wzdłuż brzegu.

Oto nasze ostatnie znaleziska


Ten piękny odcisk amonita wypatrzyła Biedronka - była z siebie baaaardzo dumna. I słusznie :)


Resztki koralowców czy czegoś w tym stylu. Bardzo kruche.


Fragment amonita też znaleziony przez Biedronkę. Ciekawe, czy kiedyś znajdziemy całość.


I najprawdziwsza tajemnica. Kamień leży i nęci. Wyraźnie ma w środku warstwę kryjącą... No właśnie, co? Resztki muszli czy coś jeszcze? Nie wiem, jak się dobrać do środka. Skała macierzysta jest dość twarda, nie daje się zeskrobać, a środek delikatnie połyskuje.

Już jutro jeden mały chłopiec ma egzamin kończący rok nauki w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Dzięki projektowi Libratus  mogliśmy - będąc za granicami kraju - przerabiać taki sam program, jaki mają dzieci w polskich szkołach. Jutro podsumowanie naszej wspólnej nauki. Wiem, że będzie dobrze. Kornik ciężko pracował, choć był problem ze skupieniem uwagi i chęciami. Pod koniec było już naprawdę cięzko zachęcić do nauki. A żeby jeszcze coś w głowie zostało... :)

Trzymajcie kciuki




sobota, 10 czerwca 2017

Lunapark

Takie było zadanie. Wrócił Kornik w piątek przed feriami do domu, a tam na kartce "zbuduj makietę wesołego miasteczka".
Kornik się trochę zmartwił, bo zadanie dość karkołomne się zdawało.
Po kilku dniach pracy nad stołem pełnym papierowych rurek po flagach z Ikei, bambusowych patyczków do szaszłyków, strzempków papierów i kartonów, wyszło nam to:



Trochę sfatygowane to wyszło, i owszem, ale działa.
Korzystaliśmy z tej książki (która też już nie prezentuje się wyjściowo)



A jak u Was wyglądają robótkowe zadania domowe?

czwartek, 8 czerwca 2017

Wszyscy lubią tort

Za 2 tygodnie Kornik (tak, tak, Potomkowi rośnie nowa ksywka) kończy 8 lat. Lista prezentów zmienia się z dnia na dzień i niezmiennie wydłuża :) - przynajmniej w marzeniach Potomka nieznających ograniczeń.

To ten czas kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać nad tortem urodzinowym. Że tort ma warstwy wszyscy wiedzą. Ale jakie, ile i wreszcie jaki całokształt ma przybrać biszkopt?

Rok temu wyglądało to tak:


Teraz mam ochotę się bardziej zabawić. Jakieś pomysły? Kto pomoże?

środa, 7 czerwca 2017

"Dokoła tylko morze, Północne, zimne Morze..."

Tak. Wybyliśmy. Na całe dwie nocki.
Nocy pierwszej testowaliśmy namiot pod kątem deszczu. Nocy drugiej słuchaliśmy łoskotu fal, choć wcale sztormu nie było.
Trafilismy na super pogodę. Nie było upałów (których zdecydowanie nie lubimy), ale nie było też lodowatego wiatru, którego w czerwcu nie lubimy jeszcze bardziej.
Przez te dwa dni nad Morzem Północnym koło Hull opaliliśmy się bardziej, niż kiedyś przez miesiąc nad Bałtykiem.
Było naprawdę super. .. I ta pustka na plaży. Zostawiam Was z paroma fotkami





poniedziałek, 5 czerwca 2017

Pod namiot

Już w zeszłym roku było nam ciasno. W starym namiocie, 3-osobowym.  Nowy sezon wycieczkowy rozpoczęty, trzeba się było zaopatrzyć w trochę większy sprzęt. Namiot przyleciał z Hiszpani (w międzyczasie chyba ze 2 razy okrążył Ziemię) i bardzo prosił się o test.

Był cel, było wolne, pogoda nie była wymagana, ale trafiła się idealna. Na znajomym, nadmorskim campingu znów byliśmy jedynymi bez elektryczności.
Namiot - hangar, dzieci nam się w nocy pogubiły. 2 wyjścia, przedsionek na słonia... Super wygoda.
Dumni z tej naszej hali na śledziach (ważacej - o zgrozo - 5 kg) posłaliśmy znajomemu zdjęcie wnętrza naszego salonu. -Spaliście w samochodzie? - spytał znajomek.

Oto nasze monstrum

Campo-Grande-XT-4P

czwartek, 1 czerwca 2017

Dzień Dziecka

W Anglii chyba nie obchodzony. U nas, rodzinnie to dzień piratów. Przychodzą co roku w nocy, podrzucają mapę i zakopują skarby w ogródku. Zawsze drobiazgi. Ale ile uciechy z podchodów.

W tym roku dzielni piraci byli wspomagani przez ciasteczkowego potwora.


Całe stado ciasteczkowych potworów


Skarb został znaleziony o 6 nad ranem, potwory ...


.. pochłonięte


Lubię Dzień Dziecka