poniedziałek, 27 marca 2017

Wiosna

Wreszcie i ja mogę się pochwalić kwiatkami. Długo kazały na siebie czekać, ale nasz ogródek - zwany żwirownią - nie sprzyja kwitnieniu. Przeniosłam doniczki do przodu, tam mają choć przez kilka godzin słońce i ciepło przy murze. Oto efekt


niedziela, 26 marca 2017

Na różowo

Generalnie jest to kolor którego nie lubię. Ale tak się złożyło, że dostałam kiedyś dużo różowej paskudy. Taki sobie akryl w jeszcze bardziej takim sobie ostrym odcieniu. W ilości wielu małych kłebuszków. Trochę dostały Starszaki na swoje bardzo ważne i tajemnicze instalacje, ale kłebuszków jakoś specjalnie nie ubyło.

Niedawno pomyślałam sobie, że przydałaby mi się skarbonka. Bez wzniosłych celów - od tak żeby trochę drobnicy odłożyć, choć parę monet w miesiącu. I żeby to nie była zwykła puszka.

W jakieś starej gazetce (okładki nie było, więc nie odeślę do tytułu) znalazłam odpowiedni wzór i proszę, 2 kłebuszki mniej.


Powinnam ją wykrochmalić, żeby bardziej kształt trzymała. Może kiedyś ;)


Następną zrobię trochę iaczej, skrócę ryjek, ale ta z błędami jest tylko moja.
Na razie boczki jej się zapadły, chudzinka.


Od spodu jest większa dziura kryta patką z rzepem, żeby się za bardzo nie sfrustrować przy wyciąganiu oszczędności ;)


czwartek, 23 marca 2017

Kolejne zadanie

Tym razem miał być kapelusz z kształtami. Dzieci prznosiły papierowe kapelusze poobklejane kwadratami i kółkami. Potomek trochę pomyślał i stwierdził, ze tematem przewodnim może być dżungla. Przecież wąż będzie z prostokątów, kwiatki z kółek... i tak to szło. Bardzo mnie ucieszyła kreatywność Potomka, w końcu zaangażował się na 100% w swoje zadanie. Oczywiście nie obyło się bez pomocy - jako jedyny leworęczny w naszej rodzinie nie radził sobie dobrze ze zwykłymi nożyczkami - swoje oczywiście gdzieś zagubił (chyba do dzisiaj się nie znalazły).

Tutaj kapelusz na najmłodszej modelce


A na drugi plan załapał sie ostatni projekt, o którym będzie za jakiś czas.

niedziela, 19 marca 2017

Wyzwanie

Jakiś czas temu Potomek pochwalił się, czego uczy się na muzyce. Najpierw chodził nucąc pod nosem, potem pokazał nam piosenke na youtube. Nie wiem co bardziej mi się spodobało - piosenka, czy to, że ucza dzieciaki prawdziwej muzyki.

I choć Potomek zmienił już preferencje co do nucenia - teraz jest to "Message in a bottle" Sting'a, wcześniejsza piosenka została.

James Bay "Hold back the river"

Plan jest taki, żeby nauczyć się ją grać. Czas wykonania - miesiąc, choć będzie to wymagało odkurzenia przyjaźni z moją gitarą, starym akustykiem.
Trzymajcie kciuki

poniedziałek, 13 marca 2017

Niedziela

Za siódmą górą, za którąś-tam rzeką i za rzeką owiec czekały na MzK łożyska. Dwa i do roweru, jakby ktoś pytał. Jako że trasa nienajkrótsza postanowiliśmy się załadować z dziećmi do wozu, coby się Małżonkowi ta droga nie przykrzyła. Przy okazji skorzystać na miejscu z prawie pogody i się przejść. Gdzieś blisko, po wiosce może, nie ubłocić za bardzo.

Po trwającym wieczność oczekiwaniu na MzK z łożyskami Biedronka stwierdziła że chce w góry. Wysokie (!) Klamka zapadła.


Gdzie idziemy? W lewo? O jak fajna jaskinia, ale nie będziemy tam schodzić, bo ogrodzenie jeszcze na ziemi leży. Nie Potomku, to że ktoś je przewrócił, to nie znaczy, że my tam musimy wejść.


Droga w lewo idzie do szosy? To chodźmy w prawo, nie będziemy wracać po pięciu minutach. Na prawo góra? To przejdźmy się chociaż kawałek, fajna pogoda, rozgrzejemy się. Słońce się skończyło? Ale jesteśmy już w połowie, chyba nie będzie już mocniej wiało. A jednak. Sztormiaki zamieniało w baloniki, szarpało kapturami i trzeba było trzymać Biedronkę. I tak od słowa do słowa weszliśmy na mityczny Mam Tor (517m) najłatwiejszą trasą, ale jednak. Brawo mali zdobywcy!

Mam Tor od strony osuwiska

środa, 8 marca 2017

Kto by pomyślał

... że będę kiedyś szyć torebki. Nie lubię, nie chodzę, a jednak... czasem się przydają. A już na pewno małym dziewczynkom.
Biedronka postawiła na róż. Sztruksowy, z odzysku.



Nie podoba mi się materiał na pasek, ale nic innego nie znalazłyśmy. Może kiedyś wymienię na bardziej stonowany kolor.

Blady róż jest dość cienki, zastanawiałam się, czy wytrzyma. Na razie działa. Po pierwszych przymiarkach okazało się też, że bez guzika ani rusz, więc jest drewniany, na szydełkową pętelkę.


Oczywiście futrzak do zabawy i tarmoszenia, parę haftowanych aplikacji wyciętych z sukienki, metalowy motylek, może cos jeszcze doszyjemy - minimalizm raczej nie jest w cenie.


Torebka wykroiłam na bazie saszetki do pasa z ubiegłorocznej "Mollie potrafi", numer któryś-tam. Jest całkiem pojemna. W sam raz na drobne zakupy małej dziewczynki.

piątek, 3 marca 2017

Mama potrafi wszystko

Ta niezachwiana wiara Potomka. Że potrafię, że umiem, że zrobię.
"Mamo, zrobisz mi pistolet z włóczki?"
I jak tu odmówić?
Trochę kombinowania, resztki akrylu z koszyka i wyszło coś takiego


Chyba nienajgorzej. Myślałam, że wyjdzie jakieś paskudztwo, a ma nawet kształt pistoletu.
Potomkowi się podoba :)
P.S.
Dziś Dzień Książki