Generalnie jest to kolor którego nie lubię. Ale tak się złożyło, że dostałam kiedyś dużo różowej paskudy. Taki sobie akryl w jeszcze bardziej takim sobie ostrym odcieniu. W ilości wielu małych kłebuszków. Trochę dostały Starszaki na swoje bardzo ważne i tajemnicze instalacje, ale kłebuszków jakoś specjalnie nie ubyło.
Niedawno pomyślałam sobie, że przydałaby mi się skarbonka. Bez wzniosłych celów - od tak żeby trochę drobnicy odłożyć, choć parę monet w miesiącu. I żeby to nie była zwykła puszka.
W jakieś starej gazetce (okładki nie było, więc nie odeślę do tytułu) znalazłam odpowiedni wzór i proszę, 2 kłebuszki mniej.
Powinnam ją wykrochmalić, żeby bardziej kształt trzymała. Może kiedyś ;)
Następną zrobię trochę iaczej, skrócę ryjek, ale ta z błędami jest tylko moja.
Na razie boczki jej się zapadły, chudzinka.
Od spodu jest większa dziura kryta patką z rzepem, żeby się za bardzo nie sfrustrować przy wyciąganiu oszczędności ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz