środa, 30 listopada 2016

Namiastka zimy

Wybraliśmy się do lasu, żeby dogonić resztkę szronu, która pozostala po wczesniejszych -4 . Nie było.

Najpierw przywitały nas takie widoki:


Potem było już tylko lepiej. Wyposażeni w porządną dawkę witaminy D natknęliśmy się na poidło dla koni z kruchą skorupką.


I wreszcie oszronioną połać w cieniu ostrokrzewów, gdzie mogliśmy kontemplować kryształki lodu.





sobota, 26 listopada 2016

Zdążyłam

Dzisiaj są moje urodziny
Które obchodze bez rodziny
Daleko, wysoko wśród manowców
W pokoiku na wieży hangaru dla szybowców

Zupełnie tu nieźle jest mi
Organki mi służą do gry

Na twarzy obeschły już łzy
Już warg nie zagryzam do krwi
                           
"Urodziny"
Stare Dobre Małżeństwo
słowa: Edward Stachura
muzyka: Krzysztof Myszkowski

Piosenka nie do końca prawdziwa, ale tak mi dzień cały chodziła po głowie i tytuł pasuje. I przywołuje bardzo miłe wspomnienia.

Na koniec dnia wszystkiego dobrego wszystkim dzisiejszym solenizantom.

czwartek, 24 listopada 2016

Robótka 2016




Znacie? Bierzecie udział?
To dopiero moja druga edycja, dowiedziałam się przypadkiem rok temu przeglądając internety.

Jest Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie, są Starszaki-Niegowiaki spragnione ciepłych słów. Jak tu ich nie pokochać? Akcja polega na pisaniu listów do wybrańca- czyli coś, co tygryski lubią najbardziej.
Szczegóły na stronie


Tam również każdy z mieszkańców Niegowa pokrótce opisany, co by w ciemno nie wybierać.
Zajrzyjcie, napiszcie, wyślijcie i przekażcie dalej.

niedziela, 20 listopada 2016

Kapeć

" - Gdzie jesteś?! - zawołał Lewy. (...)
Lewy szukał Prawego. Prawego nowego kapcia ze swojej pary, który leżał teraz nie wiadomo gdzie. To po prostu Grzesio rzucił je w kąt."
Kapeć
tekst Stanisława Domagalska
ilustracje Edward Lutczyn
z księgi trzeciej Poczytaj mi Mamo

Kurczak zawieruszyła gdzieś jeden kapeć. Akurat zrobiło się zimno. Katar do pasa.... A kapcia nie ma. Wydaje się, że przeszukałam wszystkie skrytki, nawet dwa worki ze śmieciami (tak na wszelki wypadek). Zdematerializował się. No nie ma. (I tak już od tygodnia przeszło.)

Choć zapewne liczba skrytek w domu jest niewyczerpana (ostatnio znalazłam garnuszek do mleka w biurku Potomka) i być może kapeć gdzieś siedzi i sie cieszy,  ten katar i kaszel paskudny zmobilizowały mnie do stworzenia szydełkowych kapci. Wzór trochę kombinowany, trochę z książki. Włóczka z resztek wygrzebana, akrylowa, podeszwa podszyta antypoślizgową łatką ze sztucznej skóry. Tak się prezentują na modelce.


Niestety okazało się że po pierwszej fali zachwytu Kurczak bezproblemowo radzi sobie z ich ściąganiem. Właściwie to najchętniej biegałaby na bosaka.

Swoją drogą nasz Kurczaczek wyrasta ze swojego przezwania. Włoski podrosły i nie ma już sterczących piórek, a i główką już nie kręci jak pisklak. Jedynie "a-ko-ko" zostało. Co będzie następne?

Edit
Kapeć się znalazł prawie 2 tygodnie później. Leżał na dnie pudła duplaków w pokoju starszaków. Nie miał prawa tam zawędrować. Nie wnikam.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Hura

Udało się. Szkolna spódniczka dla Biedronki gotowa.
Kto by pomyślał jeszcze kilka lat temu, że z takim zapałem będę dziergać tę część garderoby. Przez chwilę zaświtała mi nawet myśl, żeby sobie też taką wyszydełkować. Na szczęście zgasła jeszcze szybciej zduszona hipotetycznym nakładem pracy.


Bardzo spodobało mi się używanie przyciemnionej winiety - wspaniale tuszuje plamy po tłustych paluszkach na narzucie.

niedziela, 13 listopada 2016

Na śpiąco

Cały tydzień upłynął od ostatniego wpisu.
Nie to, żeby się nic nie działo, ale gdy wreszcie dziatki zasną, moje postanowienie napisania ładnego postu nagminnie chowa się pod kołdrę i skutecznie wzywa do krainy Morfeusza. W takich warunkach sklecenie rozsądnego zdania jest nielada wyzwaniem ;)
Ostatnio mogą mnie chyba usprawiedliwić zarwane noce z zakatarzonym i kaszlącym kurczakiem w roli głównej.
Nie jest lekko, ale coś tam się tworzy.


poniedziałek, 7 listopada 2016

Rutyna

Babcia Be wyjechała. Zrobiło się pusto...

Już po dwóch dniach rutyna zaczęła wyłazić z kątów.
Ale to dobrze. Robienie codziennie czegoś nowego, życie na 100% potrafi porządnie wymęczyć.
Zapewne jednak już niedługo, gdy porządnie odpoczniemy, zatęsknimy.


Wszystkiego dobrego Mamo.

sobota, 5 listopada 2016