niedziela, 20 listopada 2016

Kapeć

" - Gdzie jesteś?! - zawołał Lewy. (...)
Lewy szukał Prawego. Prawego nowego kapcia ze swojej pary, który leżał teraz nie wiadomo gdzie. To po prostu Grzesio rzucił je w kąt."
Kapeć
tekst Stanisława Domagalska
ilustracje Edward Lutczyn
z księgi trzeciej Poczytaj mi Mamo

Kurczak zawieruszyła gdzieś jeden kapeć. Akurat zrobiło się zimno. Katar do pasa.... A kapcia nie ma. Wydaje się, że przeszukałam wszystkie skrytki, nawet dwa worki ze śmieciami (tak na wszelki wypadek). Zdematerializował się. No nie ma. (I tak już od tygodnia przeszło.)

Choć zapewne liczba skrytek w domu jest niewyczerpana (ostatnio znalazłam garnuszek do mleka w biurku Potomka) i być może kapeć gdzieś siedzi i sie cieszy,  ten katar i kaszel paskudny zmobilizowały mnie do stworzenia szydełkowych kapci. Wzór trochę kombinowany, trochę z książki. Włóczka z resztek wygrzebana, akrylowa, podeszwa podszyta antypoślizgową łatką ze sztucznej skóry. Tak się prezentują na modelce.


Niestety okazało się że po pierwszej fali zachwytu Kurczak bezproblemowo radzi sobie z ich ściąganiem. Właściwie to najchętniej biegałaby na bosaka.

Swoją drogą nasz Kurczaczek wyrasta ze swojego przezwania. Włoski podrosły i nie ma już sterczących piórek, a i główką już nie kręci jak pisklak. Jedynie "a-ko-ko" zostało. Co będzie następne?

Edit
Kapeć się znalazł prawie 2 tygodnie później. Leżał na dnie pudła duplaków w pokoju starszaków. Nie miał prawa tam zawędrować. Nie wnikam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz