Po trwającym wieczność oczekiwaniu na MzK z łożyskami Biedronka stwierdziła że chce w góry. Wysokie (!) Klamka zapadła.
Gdzie idziemy? W lewo? O jak fajna jaskinia, ale nie będziemy tam schodzić, bo ogrodzenie jeszcze na ziemi leży. Nie Potomku, to że ktoś je przewrócił, to nie znaczy, że my tam musimy wejść.
Droga w lewo idzie do szosy? To chodźmy w prawo, nie będziemy wracać po pięciu minutach. Na prawo góra? To przejdźmy się chociaż kawałek, fajna pogoda, rozgrzejemy się. Słońce się skończyło? Ale jesteśmy już w połowie, chyba nie będzie już mocniej wiało. A jednak. Sztormiaki zamieniało w baloniki, szarpało kapturami i trzeba było trzymać Biedronkę. I tak od słowa do słowa weszliśmy na mityczny Mam Tor (517m) najłatwiejszą trasą, ale jednak. Brawo mali zdobywcy!
| Mam Tor od strony osuwiska |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz