poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Papa

Każde z dzieci ma swoją ulubioną przytulankę. W czasach bobasowych były to pieluszki tetrowe - nieodłączni towarzysze całej trójki. Potem gusta trochę się zmieniły ;)

U Potomka za przytulankę robi od wielu lat mały niemowlęcy kocyk, który dostał (och już tak dawno temu) po swojej kuzynce. Kiedys był bladoróżowy, dziś ten róż już prawie wyblakł. Ale kocyk do spania musi być.

Biedronka ma swojego ukochanego szarego misia. I chociaż ostatnio częściej obywa się bez niego, to miś - ciągle bezimienny - często towarzyszy jej przy śniadaniu.

Za to Kurczak ciągle jeszcze nie wyrosła z tetry. Ale że już w przyszłym tygodniu zaczyna swoją pierwszą przygodę z tutejszą placówką opiekuńczo-wychowawczą, pomyślałam, że przyda się coś bardziej spersonalizowanego niż tetra.
Kurczak posiada parę maskotek, i owszem, nawet się nimi bawi, ale.. żadna nie jest taka ukochana.

Ulubioną bajką Kurczaka jest Sunny Bunnies. Znacie? Pomyślałam, że może szydełkowa postać z tej bajki to będzie to. I wiecie, to był strzał w 10.

Kurczak sama wybrała włóczkę, reszta to już moja inwencja. Tak wygląda oryginał

A tak moja interpretacja


Stworek bardzo nie chciał pozować. Na każdym zdjęciu wygląda potworzaście. Na szczęście Kurczak nie jest wybredna, ukochała swoją maskotkę całym sercem. Nazwała ją "Papa" po słowach z "piosenki" tytułowej. Bez "Papa" nie ma spania, podróży autem, czy śniadania. Naprawdę nie spodziewałam się takiego sukcesu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz