piątek, 14 kwietnia 2017

Na siłę

Pomyśleliśmy, że trzeba ruszyć Biedronkę. Opierała się bardzo, ciągle jeszcze nie czuła się najlepiej, ale musiała wreszcie wyjść.

Pojechaliśmy do niezastąpionego Peak District, w dopiero co odkryte miejsce, pół godziny autem od nas. Pogoda jak zwykle nie rozpieszczała, ale widoki...

Najpierw Owler Tor - malutkie wzniesienie z namiastką Gór Stołowych :)



Popatrzcie tylko na ten las


Powyginane, nagie konary, pnie przybrane mchem, rozrzucone głazy... Jakoś tak z Tolkienem mi się kojarzy.


Zwieńczeniem wycieczki był piknik w brzozowym zagajniku u stóp ściany z piaskowca.

Lawrencefield

..i wizyta w serwisie oponiarskim u Flinstonów ;)


P.S. Biedronka dała radę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz