Nie wiem, czy podobał Wam się ostatni wpis i czy chcecie dowiedzieć sie więcej o tej pięknej dolinie. ...Ale i tak opowiem jeszcze troszeczkę.
Kiedy pierwszy raz dotarliśmy do tamy Derwent dwa lata temu, nie poprzestaliśmy na leżeniu na kocyku w malowniczej scenerii, tylko zaczęliśmy penetrować okolicę. Tak natknęliśmy sie na świetną ścieżkę dydaktyczną dla najmłodszych, dosłownie rzut beretem od tamy.
Nie ma jednej właściwej drogi, ścieżki rozwidlają się, kluczą pośród drzew, a wszędzie czeka coś ciekawego. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte i patrzeć czasem wysoko w górę. Liczba atrakcji stale się zmienia. A to rozsypują się drewniane, spróchniałe grzybki, a to pojawia się wieeelki pociąg z ogromnego pnia - zmieści sie w nim spora rodzina.
Można się natknąć na przykład na nietoperza
albo lisa
Wdrapać się na sporego piżmaka (prawdopodobnie, bo akurat rzeźby nie są opisane)
albo kreta.
Można też podejrzeć co porabiają robaczki w swoim domku - żeby wymienić tylko parę ciekawostek.
Odpocząć na kamiennej ławeczce, albo rzeźbionej w drewnie, w towarzystwie wielkiego ślimola.
Bliskie spotkania z przyrodą bardziej ożywioną tez można zaliczyć.
Naprawdę polecamy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz