sobota, 27 maja 2017

Dzień za dniem...

Uciekły mi dwa tygodnie. Tak po prostu. Były w kalendarzu, ale w życiu już nie. Zniknęły. Gdyby ktoś zapytał, co porabialiśmy, nie potrafiłabym odpowiedzieć. Może z wyjątkiem jednego dnia.

Było zimno, wiatr przegajniał chmury po niebie, a my wybraliśmy się nad morze... Rzepaku:


Pachniało obłędnie. Kurczak robiła za pszczółkę i na szczęście się nie zgubiła, bo w żółtym sztormiaczku wyglądała tak:


Las kipiał bujną zielenią, gdzieniegdzie poprzetykaną niebieskością dzwonków.


Ale tym razem to rzepak skradł nasze serca


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz