niedziela, 4 września 2016

Pocztówki z wakacji

Na osłodę końcówki sierpnia wybraliśmy się nad morze. Krótki, dwudniowy wypad pod namiot. Namiot mały, ludzi sporo, ale jeszcze w tym roku dajemy radę. Żeby unaocznić skalę (zdjęcie z lipcowego wyjazdu):


Świetny, kameralny camping na farmie. Część sanitarna dużo lepiej zorganizowana niż na rasowych polach namiotowych, do tego cisza i wysoka, miękka trawa. Na plażę trochę daleko - nawet dla dorosłych nóg, ale parking w dobrej cenie, rzut beretem od mola.

Spodziewaliśmy się odpływu. Ale tego, że morze nam zwieje pod horyzont - nie. 


Blisko 4 km w jedną stronę mokrą, błotnistą plażą (a jakies 3 bez kluczenia). Jedynie Małżonek zwany Kuzynem (MzK) miał dość samozaparcia, by dobiec do linii wody. My daliśmy za wygraną gdzieś w połowie. 

Muszle (i szybki piknik na karimacie) wynagrodziły nam trudy wędrówki.
Na pożegnanie wakacji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz