środa, 21 grudnia 2016

Ponuractwo

Wybraliśmy się na wycieczkę. Pogoda nie była idealna, ale nas "nosiło". Jako, ze większość z nas też czuła się tak sobie, wybraliśmy błotna trasę nizinną.

Chociaż przez chwilę, patrząc na otaczające nas szczyty wzgórz (bardzo niewyraźne, pochmurne szczyty, dlatego zdjęć brak) zamarzyła nam się wspinaczka (to co że katar, kaszel i co tam jeszcze). Jednak z racji błota po kostki (patrząc na spodnie Potomka to nawet po kolana) i braku sprzętowego u MzK (pionierki po 9 latach wyzionęły ducha) porzuciliśmy jednak te myśli i skupiliśmy się na łazęgowaniu po pastwiskach.


I miasteczku. Przystrojonym świątecznie, rozświetlającym się powoli popołudniową porą.


Takie domki zawsze mnie urzekają, nawet gdy szarość dookoła nie wychodzą źle na zdjęciach.


Bardzo chciałam zobaczyć to miasteczko w wersji świątecznej. Jest niesamowicie urokliwe. Byliśmy tam już kilka razy, a ciągle odkrywamy nowe zakątki.
Gdy odkurzę archiwum i nadciągnie nostalgia, zabiorę Was na spacer po okolicy w bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz