W tym roku choinka pojawiła sie u nas wyjątkowo wcześnie - za sprawą kiermaszu szkolnego. MzK zakupił takie maleństwo, żeby zaprezentować dziergotki. Więc od tygodnia stoi na stole i nikt nie ma ochoty się z nią rozstawać.
Stoi taka golusieńka, w samych światełkach tylko, chyba ją wreszcie ubierzemy. Ciekawe jak przeżyje naloty Kurczaka - chociaż najmniejsza już się dowiedziała, że świerki są kłujące nie tylko z nazwy.
Tutaj w toalecie z pozostałych kiermaszowych gwiazdek.
Starałam się trafić w jak najwięcej gustów, stąd taki kolorowy misz masz. W tym roku ponoć najpopularniejszy róż... I choć o zmroku prezentuje się nawet ładnie, to raczej tak nie zostanie. Jutro wyciągnę nasze ozdoby i starsazki będą miały zabawę.
Co jeszcze nas wprawia w świąteczny nastrój?
Kalendarze adwentowe. Zrobiłam je 4 lata temu, a w zeszłym roku dorobiłam jeszcze dla najmłodszej (wtedy chowały się tam chrupki kukurydziane i ryżowe przegryzki). Spisują się świetnie. Każdy w innej wersji kolorystycznej. Starszaki już w listopadzie pytały, czy będą kalendarze robione przeze mnie. W każdej saszetce jest jeden cukierek. Rok temu były jeszcze zadania, czy jakieś drobnostki zamiast słodkości. W tym roku jakoś nie wyszło.
I jeszcze ostatni wypiekm - jogurtowe ciasto ze śliwkami. Pycha
I jeszcze ostatni wypiekm - jogurtowe ciasto ze śliwkami. Pycha
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz