Choć zdjęcia robione tylko komórką w pędzie do szkoły (nie chciało mi się wracać po aparat, a trzeba było jeszcze zahaczyć o przychodnię - jestem na siebie zła za tego lenia), to wydaje się, że wyszły całkiem malowniczo. Popatrzcie
Po wejściu do parku otuliła nas mgła. Pobliskie drzewa ledwie się wyłaniały. Mgła wirowała, gdzieniegdzie prześwitywało niebo.
Zmrożona trawa chrzęściła pod stopami.
Chwilę później zaczęły przebijać się pierwsze promienie jutrzenki. Zaróżowiło trochę obłoki.
I jeszcze na koniec pięknie oszroniona dzika róża, nada troche kolorytu tym mglistym bladościom.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz