Potomek analizuje, rozkłada na czynniki pierwsze i wreszcie pyta
- Ale mamo, skąd ty bierzesz te cukierki? Czy kupujesz ciągle nowe, czy to jest wciąż ten sam minionek i konik?
Tu należy się wyjaśnienie. Jak każda mama zabieram na wyprawę trochę węglowodanów (czasem, trochę więcej, niż trochę). Wybieram najprostszą, choć zupełnie niepedagogiczną wersję - słodycze.
Jednak nie chcąc zdradzać swoich źródeł zaopatrzenia opowiadam coś o mamach-czarodziejkach.
-Ale mamo. - rzecze Potomek - Nie jesteś czarodziejką. Jesteś zwykłą, fajną mamą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz